W mroku nocy, psychicznej niemocy...
niedziela, 31.lipca.2011, 04:27We wtorek wracam do polski. Pan M. przyjedzie po mnie na lotnisko. Właściwie się cieszę, chociaż tą radość zabarwia poczucie smutku z powodu koniecznej rozłąki z rodzicami. Jednak fakt, że w końcu go zobaczę tymczasowo go maskuje. Obawy o moc tęsknoty pana M. znikły tak samo niespodziewanie, jak się pojawiły chociaż właściwie nic się nie zmieniło. Czasem mam wrażenie, że naciągam fakty tak, by pasowały do mojego scenariusza ułożonego wcześniej w głowie. Wiem na pewno, ze matka nie cieszy się z mojego szybszego powodu, jednak nie mam tej pewności co do ojca… Czasem mam wrażenie, że go nie rozumiem i kompletnie nie znam… ehh ta jego złożoność.
Panna Y. chyba wróci do swojego byłego, którego niestety ale nie darzę sympatia. Nie ufam mu. Wiem, że znowu ją skrzywdzi, tak jak poprzednio, a przecież wiele już wycierpiała. Cóż… nie mogę decydować za nią, więc po prostu muszę czekać i zobaczyć co czas pokaże. Czy on faktycznie się zmienił, tak jak twierdzi panna Y? Zobaczymy.
Plan wyjazdu na Woodstock jakoś stracił na realności. Wiedziałam, ze na wyjazd na wszystkie dni, nie ma największych szans, ale liczyłam na koncert The Prodigy… Moje argumenty, jednak nie trafiają do nikogo, a sama nie pojadę. To a wykonalne…
Moje nastroje ciągle są dziwne, jednak nie popadam już w jakiś obłęd zwątpienia i użalania się nad sobą, czasem tylko w nocy mam chwile zwątpienia. Ciągle mam te chore sny przepełnione śmiercią i rozpaczą, zaczyna mnie to irytować…
Chyba mam natchnienie na nowe opowiadanie. Oczywiście fan potterowskie, jednak teraz pomysły nie wydaja mi się tak oklepane. Ciągle jednak nie mam w głowie całości fabuły, tylko marne początki, wyrwane z kontekstu sceny i skrawki dialogów… nic konkretnego. Może niedługo cos się pojawi, cieszę się jednak, że w końcu moja wyobraźnia jakoś odżyła i znowu mogę chociaż po części poczuć się twórczo.
„Nie żałuj umarłych, Harry, żałuj żywych, a przede wszystkim tych, którzy żyją bez miłości.”
W głośnikach:
Republika - Biała Flaga
Miuosh - Patos
The Verve - Bitter sweet Symphony
The Prodigy - Invaders must die